Blog
różności
Animela
Animela Animela@wp.pl
39 obserwujących 1218 notek 1579752 odsłony
Animela, 31 marca 2017 r.

Migrena

393 21 0 A A A

Moi śp. rodzice, odkąd pamiętam, cierpieli na migrenę. Oboje. Tabletki przeciwbólowe były właściwie ich podstawowym pożywieniem. Tata był bardziej wytrzymały lub miał lżejszą postać, bo przy migrenie łykał przeciwbóle i funkcjonował normalnie ... tyle, że przestawał mówić. To znaczy, jak musiał, to odpowiadał - najczęściej monosylabowo - ale jeśli nie musiał, to po prostu milczał. Mama, jeśli tylko mogła, kładła się do łóżka z zimnym kompresem na czole ...

Moja młodsza siostra (obecnie pięćdziesięcioletnia - dacie Państwo wiarę?!!!) po rodzicach odziedziczyła migrenę, natomiast mnie ona szczęśliwie ominęła (tfu, na psa urok, ale jak teraz myślę, to wszystkie rodzinne dolegliwości skupiły się na siostrze; bo to przecież i skłonność do wypadania dysku po tacie ... a ja nic. Zdrowa aż do znudzenia - na chłopską modłę. Wyrodek rodzinny!). Moja biedna siostra z migreną walczy od kilkudziesięciu lat - a że czasy są inne, to nie łyka ton leków, tylko peregrynuje od lekarza rodzinnego do neurologa (większość neurologów w Warszawie już zaliczyła; obecnie zaczęła objazd miejscowości podwarszawskich:), poprzez poradnie leczenie bólu aż po specjalistyczne (publiczne i prywatne) ośrodki nakierunkowane tylko na leczenie migreny. I nie daje to ŻADNYCH rezultatów - łącznie z rezygnacją z "niebezpiecznych" pokarmów, typu wino czy czekolada.

A mój syn (generalnie zdrowy jak młody dąb - moja krew, moja krew!) jako nastolatek zaczął cierpieć na bóle głowy. Fakt,że znosił je na sposób mego taty, nie mamy, jakoś specjalnie mego samopoczucia nie poprawiało - znam tę chorobę od podszewki i wiem, jak utrudnia normalne funkcjonowanie! Ja, ponieważ znam objawy, od początku nie miałam wątpliwości co do diagnozy. Diagnostyka - łącznie z tomografią komputerową - wykluczyła wszystkie przyczyny, a syn łykał coraz więcej leków przeciwbólowych ... a ja szalałam z rozpaczy! Z tym, że mój syn miał, jak się wydaje, mnóstwo szczęścia: trafił na neurologa ....

... wróć, kobieto. Trafił na Neurologa. Perłę wśród lekarzy, autentycznie! Ten Wielki Człowiek kilkanaście miesięcy temu, zapoznawszy się z całym materiałem dowodowym (a było się z czym zapoznawać ..) oznajmił, że bruzda migrenowa u syna jest ledwie widoczna, a w ogóle to migrena na tym etapie może - nie musi, ale może - być uleczalna. I zaprosił syna na ... ćwiczenia! :)

Na początku podchodziłam do tego sceptycznie, ale przesądziło coś ewidentnego: syn zaczął brać mniej środków przeciwbólowych (a mam co do tego pewność, bo Wielki Człowiek nie zapisał mu nic specjalistycznego, twierdząc, że na razie zwykłe leki synowi wystarczą).

W tej chwili, po zaledwie kilku "lekcjach w-f" zleconych przez neurologa, syn ma migreny o wiele rzadziej. Również nasilenie bólu w dniach, gdy syn cierpi na ból głowy, jest o wiele mniejsze. Od kilkunastu miesięcy nie słyszałam już, jak syn pyta nie znękanym tonem, ile tabletek apapu może przyjąć dziennie bez ryzyka poważnego zatrucia ...

Piszę Państwu o tym nie tylko po to, żeby z siebie wyrzucić radość i ogromną ulgę (choć to też, to też, oczywiście!). Nie znam, co prawda, żadnej osoby spoza rodziny, która cierpiałaby na prawdziwą migrenę, ale wiem, że jednak sporo Polaków trafiła ta zmora. A jest to choroba niezagrażająca życiu, ale tak potwornie męcząca (czasem wręcz UNIEMOŻLIWIAJĄCA normalne funkcjonowanie), że radzę osobom walczącym z migreną: warto szukać lekarza, który poradzi sobie z tą zmorą. Na przykładzie własnej siostry widzę jednak, że nawet częste zmiany lekarzy niewiele pomogą, jeśli nie będzie się miało szczęścia ..

Siostra twierdzi, że nie ma czegoś takiego, jak "bruzda migrenowa", bo żaden lekarz jej o tym nie mówił, a i internet milczy. Fakt - internety są powściągliwe w tej kwestii. Nie znaczy to oczywiście, że "bruzda migrenowa" to wymysł "naszego" neurologa. Musi być znakomity w swoim fachu, skoro ma tak świetne rezultaty!

No i proszę przyznać: nawet jeśli "bruzda migrenowa" nie istnieje, to zastąpienie tony pigułek ćwiczeniami raz na jakiś czas - to jednak musi robić wrażenie!




Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Rozmaitości