Blog
różności
Animela
Animela Animela@wp.pl
39 obserwujących 1240 notek 1604802 odsłony
Animela, 8 kwietnia 2017 r.

Jagnięcina: jedna Unia, dwa światy ...

193 3 0 A A A

Wczoraj, nie tyle z powodu głosowania wotum nieufności dla rządu premier Szydło, ile z ciekawościi, jak bardzo Schetyna i całe PO zdołają się skompromitować przy tej okazji (fraza "niedotrzymanie obietnice" w ustach PO jest groźniejsza, niż rozdrażniona kobra), miałam włączony telewizor - i cały dom dla siebie, bo mąż w pracy, a syn na zajęciach. Mogłam sobie pozwolić na jednoczesną pracę i oglądanie tv - rzadki luksus! No i trafiłam na jakiś materiał, który w założeniu miał być chyba taki "ciekawstkowy". Dowiedziałam się z niego, że pewien pan (bodajże chyba w Szwecji), który ma stado owiec, prowadzi sprzedaż internetową. Można sobie u niego zamówić dowolne zwierzę, małe lub duże, a on je dowiezie w każde miejsce w kraju. No i szlag mnie trafił. Znów!

Bo w Polsce, proszę Państwa, taki numer by nie przeszedł!

W Polsce, proszę Państwa, hodowca owiec ma pod górkę na każdym kroku: nowo narodzone jagnię musi zostać ZAREJESTROWANE (niczym dziecko w USC) w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz ZAKOLCZYKOWAĆ. Zabić zwierzę można wyłącznie w ubojni, do której należy je dowieźć xpecjalnym samochodem - a mięso odebrać, rzecz jasna, samochodem-rzeźnią ... I dlatego w Polsce, która mogłaby słynąć w eksportu doskonałej jakościowo baraniny i jagnięciny, najczęściej można kupić mięso z Argentyny!

Dlaczego w Austrii stek jagnięcy, z miejscowych zwierząt świetnej jakości i cudownie przyrządzony,  kosztuje raptem trochę drożej, niż pizza? O przetwory mleczne nasi rolnicy zaczęli się upominać i nawet są już efekty: polskie sery bywają lepsze, niż francuskie (niestety - na ogół też i droższe; problem leży w skali!): okazało się, że wystarczy trochę zmienić przepisy, aby zarówno hodowcy, jak i konsumenci, odnosili obopólne korzyści z polskich wyrobów. Jak się jednak okazuje z zalinkowanego u dołu strony artykułu, branża owczarska jest po prostu zbyt słaba.  Hodowcy owiec nie mają takiej siły przebicia, jak plantatorzy jabłek czy świń. Dlatego owczarze czują się pokrzywdzeni: bo gdy jest "świńska górka", to państwo interweniuje, a gdy w górach rozmnożyły się żmije, bo hale są niekoszone, to Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi Milczy.

Dlatego też w sklepach internetowych można kupić jagnięcinę - owszem, czemu nie! Cena oscyluje na ogół około stu złotych, a często dobija do dwustu za kilogram ... przy czym często jest to po prostu baranina, nie zaś młodziutkie zwierzę, i mięso powinno być w cenie wieprzowiny!

Ja do niedawna radziłam sobie w ten sposób, że zamawiałam półtuszę jagnięcą lub baranią w podkrakowskim sklepie, a gdy ktoś jechał do Warszawy, to rozwoził mięso.  Niestety, strumyczek wysechł - dostawca przestał prowadzić działalność (może te żmije go zniechęciły?) ... No i teraz muszę szukać nowego źródła, żeby podczas Wielkanocnego obiadu móc się cieszyć pieczonym udźcem lub  łopatką baranią ...

stąd mój apel do Ministra Rolnictwa: proszę zrobić tak, żeby w Polsce też każdy mógł sobie kupić owieczkę i ją hodować w przydomowym ogródku, a potem zapłacić fachowcowi za zabicie i rozebranie tuszy ... tak, jak to jest w praktycznie całej Europie!

Skoro się dało łaskawie zezwolić hodowcom krów czy owiec robić sery w domowych warunkach, choć przez całe lata słyszeliśmy, że "przepisy unijne nie pozwalają", to jestem dziwnie pewna, że i w sprawie hodowli owiec w przydomowych ogródkach czy wspomożenia hodowców baranów da się coś zaradzić - ku korzyści hodowców, radości konsumentów i wiecznej chwale Ministra Rolnictwa!


http://bielskobiala.naszemiasto.pl/artykul/doskonala-baranina-zajada-sie-pol-europy-u-nas-jednak-mieso,1504327,art,t,id,tm.html



Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Gospodarka