Blog
różności
Animela
Animela Animela@wp.pl
39 obserwujących 1240 notek 1604802 odsłony
Animela, 9 maja 2017 r.

Sałatka z rzodkiewek, jajek i szczypiorku - tzw. "niegościnna" ...

632 11 0 A A A

PRL, jak dziś o tym myślę,  to było spełnienie marzeń dzisiejszych kucharzy-celebrytów i dietetyków oraz slow-foodowców: mięsa było mało, więc znacznie więcej niż dziś jadało się warzyw strączkowych, kasz, warzyw i owoców. No i prawie wszystko było sezonowe: z nastaniem zimy kończyły się na ogół nawet ostatnie zapasy pomidorów, tych, co to zerwane tuż przed pierwszymi przymrozkami jeszcze zielone, dojrzewały powolutku gdzieś w czeluściach szaf, pawlaczy i tapczanów. Dobre jabłka kończyły się na ogół już w grudniu (dłużej wytrzymywały szare renety i antonówki, jeśli były zerwane z drzewa i odpowiednio przechowane), ale na PRZEDNÓWKU - i to niezależnie, czy na wsi, czy w mieście - jako warzywny dodatek służyły zapasy spiżarniane: moi rodzice, na ten przykład, należeli do najskrzętniejszych w całej okolicy, bo robili setki, naprawdę - setki słoików różnego rodzaju: pomidorowe przeciery i soki, dżemy różnego rodzaju, grzyby marynowane i na słodko (no i, oczywiście, całe kilogramy suszonych najwyższego gatunku), kapustę i ogórki kiszone, kompoty, soki (a tak naprawdę - syropy), fasole szparagowe w słonej zalewie, sałatki z zielonych pomidorów, sałatki z kapusty, sałatki z warzyw mieszanych, pikle z przejrzałych ogórków .... i już chyba nawet nie pamiętam, co jeszcze. Najcenniejsze walory witaminowe miała niewątpliwe kapusta kiszona i takież ogórki, ale .... wszystkie te przetwory miały jeden brak: nie dostawało im świeżości. Dlatego tak już od stycznia najmarniej każdy Polak ratował się kanapkami z masłem lub smalcem i cebulą lub czosnkiem. Nawet dzieci! A czosnek musiał być pokrojony w naprawdę cieniusieńkie plasterki i ułożony z odpowiednim szacunkiem (czyli - dość rzadko) na kanapce, bo to, moje drogie dzieci, był czosnek zupełnie inny niż dzisiejszy (nawet i ten polski): co prawda był masakrycznie drogi, ale też i odpowiednio mocny. Nie wiem, czy ktoś mierzył ówczesną czosnkową skalę Scoville'a, ale podejrzewam, że niepozorny, mały, brzydki PRL-owski czosnek dorównywał mocą co najmniej drugiej dziesiątce z tej klasyfikacji. Słowo, nie ma tu grosza przesady!

Oczywiście, pomidorów, ogórków, rzodkiewek itd. przez całą zimę nie można było kupić w warzywniaku (no - niektórzy zieleninę hodowali na parapecie, ale to było takie maleńkie nic, takie nacieszenie oka, a nie podniebienia!), więc nic dziwnego, że gdy pierwsze nowalijki (to stąd nazwa - pierwsze warzywa w tym roku ... a nie: pierwsze po hipermarketowych namiastkach!) pojawiały się w sprzedaży, to BLADE TWARZE były gotowe płacić za nie majątek. Ale też - wykorzystywano je z przebiegłością godną Czerwonoskórych!

Pierwsze nowalijki myło się dokładnie i obierało (pomidory i ogórki) lub nie (rzodkiewki) , osuszało, kroiło cienisieńkie plasterki i układało na kromkach najlepszego pieczywa posmarowanego prawdziwym masłem, odrobinę soliło i ... już. To był PRL-owski bankiet godzien najbardziej wybrednych podniebień!

Za tydzień, gdy nowalijki nieco potaniały (a rzodkiewki zrobiły się nieco większe) zjadało się rzodkiewki same, umyte (ale bez odcięcia naci - to był taki swoisty sznyt!), maczało w soli i zjadało. A jeszcze dwa-trzy dni później pojawiała się zuchwała myśl! kupmy dwa pęczki i zróbmy sałatkę! ...

Składniki:

Dwa pęczki świeżutkich, umytych, osuszonych rzodkiewek bez natki, osiem jajek, duży pęczek szczypiorku, śmietana, musztarda, sól, pieprz.

Wykonanie:

Ugotowane na twardo jajka obrać ze skorupki, przekroić na pół, wyjąć żółtka, które należy bardzo dokładnie rozgnieść w misce widelcem. Białka posiekać drobno, podobnie jak umyty i osuszony szczypiorek. Żółtka wymieszać ze śmietaną, musztardą i przyprawami; połączyć z białkami i szczypiorkiem. Podawać z chlebem posmarowanym masłem w te dni, gdy nie musimy iść do ludzi ani nie spodziewamy się gości.


Wariant:

Zamiast ucierania żółtek, śmietany i musztardy można użyć majonezu - wtedy całe jajka posiekać drobno - reszta bez zmian.

P.S. Wiem, że to mój smak dzieciństwa, ale ... to jest pyszne!


Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Rozmaitości