Blog
różności
Animela
Animela Animela@wp.pl
39 obserwujących 1265 notek 1628323 odsłony
Animela, 27 maja 2017 r.

Oszczędny ogrodnik

364 4 0 A A A

Nawet gdy mieszkałam w bloku, to na balkonie uprawiałam pomidory, truskawki i sałatę, że skromnie nie wspomnę o ziołach, i to 20 lat temu, gdy to nie było jeszcze modne. Od dekady cieszę się ogródkiem przy domu: maleńkim, ale na glebie 1. klasy. Mam też działkę po rodzicach, dla odmiany na glebach pozaklasowych - same piaski, w dodatku okolica jest omijana przez wszelkie deszcze. A zamiłowanie do ogrodnictwa, choć w młodości absolutnie siebie o to nie posądzałam, mam chyba genetyczne, bo rodzice swój kawałek ogródka uprawiali tak, że dech w piersiach zatykało! Nawet warzywa cieszyły oko, a ogródek kwiatowy przyciągał do siebie "obcych" z aparatami :)

Piaski wymagają czułej troski, a ziemia klasy pierwszej, choć żyzna, to jednak jest gliniasta i zbita - oba więc rodzaje wymagają troski i dopieszczenia. W dodatku odkryłam w sobie żądzę ziemi, którą mogłyby zaspokoić hektary, więc wspomagam się uprawą skrzynkową i doniczkową.  Ma to tę zaletę, że w takich pojemnikach , z doskonałą ziemią, pomidory czy ogórki owocują lepiej niż w gruncie, ale ma i wadę: trzeba ziemię wymieniać corocznie. A to, nie ukrywajmy, kosztuje ...

Mam na to patent, który pozwala zminimalizować (bo przecież nie zlikwidować) koszty zakupu ziemi i nawozów. Mianowicie: kompostuję. Na działce na kompost trafia zarówno skoszona trawa, jak i zgrabione jesienią liście. Kompost to prawdziwy skarb ogrodnika: nie tylko nawozi, ale też poprawia strukturę gleby!

Przy domu, gdzie mam (przypominam) maleńki ogródek, kompostownik mam w ... donicy. Plastikowej, wielkiej donicy po bożonarodzeniowym świerku. A nawet - kilka takich donic ukryłam przy "nietowarzyskiej" stronie domu, od północy. Wyrzucam tam przez cały rok wszelkie odpadki kuchenne w rodzaju obierków z ziemniaków i inne, kwiaty z wazonu, gdy przyjdzie na nie kres, ogryzki jabłka itd. Wyrzucam też ziemię z doniczek po zużytych ziołach, a także starą ziemię z doniczek. NIGDY nie wrzucam tam niczego, co ma choćby luźny związek z mięsem.

Oczywiście, donice nie są studnią bez dna - ale to nawet dobrze. Bo wielkie donice (plastikowe i ceramiczne) również wymagają nowej ziemi. Dlatego wielkie donice już w lutym lub marcu (w zależności od pogody) zaczynam wypełniać najpierw kawałkami przyciętych przez cały rok gałęzi, a potem - tym, co nadaje się na kompost. Po miesiącu-dwóch, gdy materiał się uleży,, można go zasypać kupną ziemią - w ilości o wiele mniejszej, niż gdybyśmy nie wykorzystywali domowych odpadków.

Natomiast popiół z kominka (palimy wyłącznie drewnem) wykorzystuję do nawożenia drzew, krzewów i bylin. Moje piwonie, ślicznotki kochane, na tej diecie mają prawie dwa metry wzrostu i niezliczoną ilość pąków kwiatowych, które zresztą pracowicie uszczykuję -więc chyba moja kuchnia służy roślinom!

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jak miód;)

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • "Mam prośbę bo wszyscy w około piszą o J. Żakowskim kto to zacz nie znam nie czytam nie...
  • "Charakteru też nie ma !" Ma charakter "nie-prostytutki". Tej drugiej!
  • "Sędzia na telefon to będzie dopiero po "reformie" wprowadzającej czas jak za PRL. Wtedy...

Tagi

Tematy w dziale Rozmaitości